Jest poniedziałkowy wieczór. Jedna z mieszkanek Jaworzna odbiera telefon, gdzie słyszy stanowczy męski głos: - W tym budynku jest podłozona bomba!. Przerażona kobieta zawiadamia policję. Bomby nie było, ale będzie kara Dyżurny oficer policji oczywiście potraktował sprawę z pełną powagą. Natychmiast, zgodnie z procedurami podjęto wszystkie kroki dla zapewnienia bezpieczeństwa prawie 80 mieszkańców bloku, gdzie miała znajdowac sie bomba. Pomimo minusowej temperatury, jaka w tym czasie utrzymywała się na zewnątrz nastąpiła ewakuacja wszystkich lokatorów. Służby ratownicze przystąpiły do swoich działań.
Obiekt został sprawdzony przez policyjnego pirotechnika, który nie odnalazł żadnego ładunku wybuchowego jak i innych niebezpiecznych przedmiotów. Lokatorzy spokojni o swoje bezpieczeństwo wrócili do swoich mieszkań. Policja natychmiast rozpoczęła śledztwo, mające na celu ustalić, kto stał za fałszywym alarmem. - Już po dwóch dniach policjanci Sekcji Kryminalnej ustalili, że sprawcami fałszywego alarmu bombowego jest dwóch nieletnich mieszkańców Jaworzna – poinformował rzecznik pracowy Policji Jacek Sowa. - Chłopcy w wieku 12 i 13 lat zostali zatrzymani i w obecności rodziców funkcjonariusze przeprowadzili z nimi rozmowy na temat tego co zrobili – dodaje nadkomisarz Sowa.
Jak wyjaśnili był to głupi żart, jeden z nich w swoim telefonie komórkowym posiadał nagrany plik dźwiękowy z tekstem o podłożeniu bomby. Z innego telefonu wybrali przypadkowy numer abonenta z terenu Jaworzna, a następnie odtworzyli nagranie. Obecnie wszystkie materiały zebrane przez jaworznicką policję trafią do Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego, który zadecyduje o dalszym losie sprawców.
- Policja zbiera informacje na temat kosztów poniesionych przez służby ratownicze w związku z przeprowadzoną akcją, których zwrotu będzie się domagać od rodziców nieletnich mieszkańców Jaworzna – wyjaśnia nadkom. Jacek Sowa. |