- Ale tylko brzmi. Zajęcia nie mają formalnego charakteru. To raczej klubowe spotkania miłośników fotografii. Przynosimy fotografie, oglądamy je i dyskutujemy. Nikt nikogo nie gani, ale też nie poklepujemy się po ramieniu. Nie oceniamy fotografii w kategoriach dobre lub złe. Staramy się docierać do tego, co autentyczne. Dyskutujemy o wystawach, technikach fotograficznych i mistrzach fotografii. Ale podkreślam Szkoła Widzenia nie jest szkołą w rozumieniu akademickim, a przychodzące osoby mogą się spodziewać przede wszystkim swobodnej rozmowy.
- Szkoła w takiej formule trafiła na podatny grunt? - Jak do tej pory przewinęło się przez nią ponad 100 osób. Gościliśmy przyjaciół z Krakowa, Czeladzi, Sosnowca, Katowic a nawet Trójmiasta.
- A wszystko zaczęło się nieco ponad 7 lat temu?- To był pomysł, który wziął się z połączenia moich wieloletnich zainteresowań i wybranej drogi zawodowej wiodącej przez fotografię. Szkoła Widzenia, w pewnym sensie, wyrasta także ze sztuk wschodnich. Okazało się, bowiem że przez pewne zajęcie ruchowe i medytacyjne można kształcić cechy niezbędne w fotografii: zdolność postrzegania, umiejętności transformowania myśli, czyli interpretacji i przyswajania tego, co nas interesuje tak, aby np. przekształcić to w obiekty sztuki. Osoby wrażliwe mogą się wtedy bardzo dużo dowiedzieć o sobie.
- Ale jak te informacje przekładają się na fotografię?- Twórca nie może być spontaniczny i prawdziwy, jeżeli nie docieka kim jest. Zadaniem każdego z nas jest być sobą! Wszyscy w jakimś stopniu rodzimy się twórczo usposobieni. Natomiast nie każdy z nas uruchamia w sobie potrzebę tworzenia nowych
i autentycznych rzeczy.
- Czyli Szkoła Widzenia to poszukiwanie samego siebie?- Można to tak określić.
- Czy każdy może przyjść na spotkania? 
- Oczywiście. W tak różnorodnej społeczności jak miasto Jaworzno jest nie do pomyślenia, aby jakiś procent ludzi nie był szczególnie uzdolniony. Przecież każdego dnia fotografujemy nasze dzieci, rodzinę, czy znajomych. Trudność polega na tym, że najczęściej jesteśmy zapatrzeni w obrazy spotykane w czasopismach, wystawach, czy książkach. Zmienia to nieco nasz sposób postrzegania. Celem jest wyłowić tych, którzy chcą odnaleźć siebie i przełożyć to na swoje fotografie.
- Szkoła widzenia to nie tylko rozmowy o fotografii?- Tak, to również plenery i wystawy. W naszym dorobku mamy już trzy duże zrealizowane projekty. Dwie edycje wystawy pt. „Cztery Żywioły”: zdjęcia z elektrowni Jaworzno III i z likwidowanej kopalni Jan Kanty oraz wystawę „Wokół materii nieożywionej”. Publiczne zaprezentowanie zdjęć daje nam okazję do pokazania i podsumowania tego, co robimy. Najważniejsze jest, aby było to świadome działanie.
- Wkrótce czeka nas nowa wystawa?- Wiemy już, że wernisaż odbędzie się 24 marca w jaworznickim MCKiS-ie. Będą to portrety dzieci albo wystawa poplenerowa ze spektaklu „Julka na afisz”. Ale co dokładnie to się okaże po przedstawieniu prac na wystawę.
* Dr hab. Jakub Byrczek urodzony w 1946 roku w Jaworznie. Fotografuje od 1963 roku. Od 1982 roku członek zw. Związku Polskich Artystów Fotografików. Jest wykładowcą fotografii w Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego. Od wielu lat prowadzi aktywną działalność wystawienniczą. Jest kuratorem Galerii Pusta w Górnośląskim Centrum Kultury w Katowicach. Od roku 2000 animuje i realizuje amatorski ruch fotografii pn: ”Szkoła Widzenia”.